Oriento Expresso 2017 – relacja z TP25 – 2 MIEJSCE

W Oriento Expresso 2017 wystartowałem po raz pierwszy. Impreza odbyła się w miejscowości Ruchocice w okolicy Grodziska Wielkopolskiego. Pierwszy rzut oka na mapę i widać było spore połacie lasów i raczej nieznaczne nachylenia i małe zróżnicowanie terenu. Mój wybór padł na TP25, a więc dystans niewiele dłuższy niż półmaraton, który biegałem dwa tygodnie wcześniej. Idealnie, aby sprawdzić się na trochę dłuższym dystansie, ale w leśnych warunkach bojowych.

Oriento Expresso 2017 odprawa startowa

Na odprawie startowej

Pogoda tego dnia dopisała znakomicie. Wszystko podpasowało. Dobry wypoczynek przed startem, słoneczna aura i początkowo rześkie powietrze, w miarę suche podłoże oraz przebieżny las. Brak oczekiwań też zrobił swoje w uzyskaniu dobrego rezultatu.

Start Oriento Expresso 2017

Start Oriento Expresso 2017 – ktoś już łapie się za głowę 😉

Zdjęcia pierwszego punktu PK 1 – rozwidlenie strumieni, nie zrobiłem, a był usadowiony kilka szybkich minut od startu i od razu został zajęty przez tłum ludzi. Zaraz po nim kolumna osób mocno się rozciągnęła. Kilkaset metrów dalej ode mnie widziałem większą grupę, do której postanowiłem szybko dołączyć. Początkowo za cel postawiłem sobie zaliczenie wszystkich punktów z mapy BNO w skali 1:15 000 oraz – ewentualnie w miarę zapotrzebowania – trzymać się mocnych zawodników. Nie kurczowo, nie na tak zwanego „chama” ;), ale umiejętnie obserwować sytuację i transferować się tam, gdzie jest największa szansa na sprawne posuwanie się do przodu z coraz większym licznikiem „sperforowanych” miejsc na karcie startowej.

Mapa BNO 1:15 000

Oriento Expresso 2017 BNO

Pierwszy punkt na tej mapie – PK E – bardzo łatwy, raptem parę metrów od ścieżki, na piaszczystej skarpie i za gęstym lasem. Stąd najlepiej było przeciąć las kierując się dokładnie na północ przez falistą powierzchnię leśną na PK F – szczyt górki. Kolejny PK G był jednym z ciekawszych – sporej objętości zagłębienie śródleśne, o piaszczystych skarpach i poziomo „wiszącym” konarze w poprzek. Tam zagęściło się od zawodników z tras pieszych i rowerowych.

Oriento Expresso 2017 PKG

PK G

Ułatwieniem na tym terenie były proste, długie odcinki leśnych dróżek, przecinających się pod kątem prostym. Co więcej, wiele punktów ustawiono blisko ścieżek. Być może był to ukłon w stronę rowerzystów, a być może także dla rodzin z trasy 10 km. Niewątpliwie odnajdywanie tego typu punktów nie nastręczało trudności. Dobrym przykładem był PK I – powalone drzewo. Raz, że przy dukcie leśnym, dwa – przy ambonie myśliwskiej.

Oriento Expresso 2017 PK I

PK I

Tak przy okazji, to tych ambon na mapie BNO naliczyłem kilkanaście, i były one świetnym drogowskazem. Dalej po ścieżkach do PK H – zakręt rowu.

Oriento Expresso 2017 PK H

PK H

Cały czas podróżowałem z różnymi osobami, jak do tej pory nie byłem na trasie całkowicie sam. Tak też było aż do PK P – powalone drzewo (ponownie!). Widząc brak pośpiechu pozostałych udałem się biegiem po linii prostej na północny- zachód do punktu N. Albo konkurenci zwolnili, albo wybrali inny wariant. Pomyślałem to drugie, i utwierdziło mnie to kilkanaście minut później, gdy widziałem nadbiegających czołowo na mnie znajomych mi ludzi. Pomyślałem też, że chyba zaczynają mi uciekać… PK N to urokliwe miejsce: lampion zawieszony na drzewie (oczywiście w granicach zasięgu ręki) w pobliżu stawu leśnego.

Oriento Expresso 2017 PK N

PK N

Pozostało jeszcze dotrzeć do najbardziej oddalonego na tej mapie punktu na zachód – PK O – zachodni brzeg obniżenia. Znowu, bez trudności, punkt widoczny ze ścieżki. Dotarcie do PK M – skraj polany, zajęło dobrych kilkanaście minut ze względu na większą odległość. Stanąłem na środku polany wytężając wzrok. Punktu nie widziałem na ścianie lasu w żadnym miejscu. Z dwójką osób przeszyliśmy się przez chaszcze ze 100 metrów. Głos ludzi nastawił nas we właściwym kierunku. I dobrze, bo po rajdzie wiele osób wspominało ten punkt jako nieoczywisty. Kolejna ambona i po paru setkach truchtu trafiamy na leśną polanę i PK L – rów.

Oriento Expresso 2017 PK L

PK L

Tempo miałem niezłe, przede wszystkim równe, bez oznak zmęczenia. PK K – półn.-zach. brzeg stawu wymagał odejścia od ścieżki jakieś 100 metrów, ale nie stanowił trudności. Jeszcze łatwiejszy był PK J – rozwidlenie rowów. Wystarczyło skręcić ze ścieżki w lewo i wzdłuż rowu dojść jak po sznurku do punktu. Zaskoczony byłem nawet łatwością ich zdobywania. 12 lokalizacji z pierwszej mapy zrobione w dobrym czasie, przynajmniej taka jest moja subiektywna ocena. Forma w porządku, morale wysokie, bo po 2 godzinach tyle punktów wpadło. Na tamten moment uznałem, że wybrałem odpowiednią strategię: najpierw zaliczyć wszystkie z mapy BNO póki człowiek świeży, a dalej na spokojnie dotrzeć do pozostałych 6 z mapy 1:50 000. Tam odległości były większe, a punktów mniej, więc mniej myślenia na nawigację, a więcej na pokonywanie kilometrów. Taki mój mały klucz.

Mapa 1:50 000

Oriento Expresso 2017 duża mapa

Po dotarciu do PK 2, który mieścił się w wyrobisku, przez parę minut mieliśmy dyskusję, który wariant wybrać. Na szali stały dwa punkty równie daleko od nas, przy czym chyba bardziej naturalnie było wybrać punkt 5. Stało się jednak inaczej, i do tej pory uznaję to za bardzo trafiony wybór. Najście na PK 3 (brzeg stawu) od północy było utrudnione z powodu podmokłości, rowów melioracyjnych i plątaniny ścieżek. Błąkania się na samym końcu w poszukiwaniu tego jedynego, ostatecznego punktu raczej chciałem uniknąć, bo zmęczenie potrafi trochę tę zdolność orientacji obniżyć. Zatem najpierw dogodnymi dróżkami od zachodu zaatakowaliśmy chyba najbardziej wilgotny obszar i bez zbędnych trudności złapaliśmy PK 3. Dalej już łatwo wzdłuż leśnych ścieżek, jak po sznurku dotarliśmy do PK 5 – skrzyż. przecinki i strumienia. Choć jeszcze w tym momencie była nas czwórka osób, to z kolegą Robertem postanowiliśmy przyśpieszyć i ciągłym biegiem pokonywać spory odcinek na północ, cały czas ścieżką do PK 7 – zakręt rowu. To najbardziej na zachód wysunięty punkt na trasie, i jednocześnie najbardziej oddalony od mety. Dalej już nie było. Brzmi średnio, że do pokonania duża odległość, ale pozostały tylko dwa punkty do zdobycia. Wróciliśmy kawałek tę samą trasą i następnie zapuściliśmy się w las i na pagórki. Przed nami było wzniesienie, a na jego wschodniej ścianie ukryte było wejście do krypty – PK 6. To teren starego, poniemieckiego cmentarza, po którym zostały trawiaste wypukłości, a więc groby. Zdecydowanie jeden z ciekawszych miejsc.

Oriento Expresso 2017 PK 6

PK 6

Udaliśmy się dalej do Czarnej Wsi i cały czas szosą do skrzyżowania z inną drogą celując w PK 4 – szczyt górki. Docierała tam ścieżka od drogi, w związku z czym nie było absolutnie problemów z nawigacją. Słyszałem jednak, że Ci, którzy szukali punktu od południa mieli problem ze zlokalizowaniem tej „górki”, bo faktycznie była niepozorna. Przyznam, że za każdym razem podbijania karty startowej czułem sporą radość i nową energię do dalszego parcia. Pozostał długi fragment trasy już bez punktów aż do mety. Trochę lasem, trochę polem, ale na długą końcówkę asfaltem od Gnina do Ruchocic postanowiłem przycisnąć gazu. Odłączyłem się od kolegi, i jednocześnie obserwowałem innego zawodnika biegnącego równolegle do mnie, jakieś paręset metrów na lewo. Napad na metę opłacony 2 miejscem w zawodach na trasie 25 km, co skutecznie mnie zaskoczyło na kolejne kilka godzin.

Opinie

Pierwszy raz stanąłem na podium tego typu zawodów. Od pierwszego zawodnika dzieliło mnie, jak dobrze pamiętam, około 40 minut, więc duuużo. Wyczuwałem jeszcze spory potencjał i miejsce do poprawy. Nie mając doświadczenia w rozkładaniu siły na tym dystansie początkowo biegłem dosyć asekuracyjnie. Myślę, że dociskając tempa na początku urwałbym z kilkanaście minut. Czy czas 3:54 jest dobry? Trudno mi ocenić, chyba jednak mocni zawodnicy wybrali TP 50 km. Uważam tę trasę z rozkładem punktów w terenie za dosyć łatwą do nawigacji. Nie odnotowałem większych problemów, no może przy PK M. Las w większości przebieżny, a teren nieznacznie tylko urozmaicony. Nie padało na szczęście, do tego ziemia sucha, co sprzyjało szybkiemu przemieszczaniu się. Polecam Oriento Expresso za ciekawą trasę, solidnie przygotowane i rozmieszczone punkty oraz dobrą organizację imprezy w bazie.

Statystyki

oriento-expresso-2017

W sumie przebiegłem ponad 28 km w czasie 3h i 54 min. Więcej podbiegania, lecz tylko nieznacznie, 213 m pod górę. Profil pokazuje raczej spokojne ukształtowanie terenu, pomimo licznych „pików”. Deniwelacja całej trasy wyniosła tylko 25 metrów. To pokazuje, jak łatwe technicznie były te zawody.

Narzędzia

Profil trasy sporządziłem w programie Geocontext-Profiler. Bardzo pożyteczna aplikacja do tworzenia profili topograficznych oraz pokazywania śladu GPS na mapie.

Ślad GPS nałożyłem na mapy rajdowe w programie QuickRoute. Niezbędnik zawodników biegów na orientację.

Ogólnie, jest moc i oby dalej!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *