Run commute – pierwsze wrażenia

Idea run commute

Jak zacząłem biegać do pracy i z powrotem? Bez zbytniego idealizowania/filozofowania podaję dwa argumenty za ideą run commute.

Pracuję przy biurku 8 godzin, często i więcej. Przykuty do komputera staję się powoli niezdarny i ociężały. Jeżeli siedzenie w pracy potraktować jako regenerację i odpoczynek po biegu to ja się właśnie na to piszę! Ruch pomoże mi zniwelować wszystkie konsekwencje związane z bezruchem.

Po pracy doświadczam chwilowej euforii opuszczenia murów swojego zakładu. Jednak kolejne pół godziny podróżowania komunikacją miejską masakruje moją energię i pozostaje chyba tylko zalec na kanapie. A jak się już usiądzie to ciężko, ciężko… prawda? Zmuszenie się (zaproszenie siebie?) na pół godzinny trucht do domu powoduje wręcz magiczny efekt przypływu mocy na cały wieczór! Ten argument jest dla mnie nie do podważenia. Polecam spróbować.

Przyznam, że idea „runcommutingu” jest dla mnie nowa. Zresztą niewiele dzieje się pod tym względem w światku biegowym. Oczywiście za granicą powstają specjalne strony www czy grupy biegowe, jednak w Polsce wydaje się to być trochę fanaberią i egzotyką. Mówię o bieganiu, ponieważ widzę rowerzystów gnających do roboty. Przegląd tej zabawy w mediach polskich i zagranicznych pozostawię być może na osobny wpis.

Przykładowa trasa do/z pracy

Wypada więc teraz przedstawić swoje podwórko treningowe.

Trasa ma ok. 5 km zależnie od wariantów i prowadzi w większości przez stoczniowe dzielnice. Oto szczegółowa charakterystyka:

• w całości chodnikiem i wzdłuż relatywnie ruchliwej drogi dojazdowej do stoczni i północnych osiedli Szczecina,
• trasa obiega tereny portu z majestatycznymi suwanicami i dźwigami – mam codzienny widok na te symbole miasta,
• o dziwo, mimo bliskości Odry, szlak jest szalenie niepłaski – co chwila wznosy i spadki, a to dobrze!

runcommute_trasa

Powrót z pracy

Pierwszy raz, cóż, nie powalił mnie na kolana. Długa lista wad zaczyna się od powiewów kurzu wznoszonych przez ciężarówki z terenów przemysłowych. Brakuje obszarów zielonych (poza Parkiem Żeromskiego) i miękkich trailowych powierzchni. Przytłacza szarzyzna zaniedbanych kamienic i nieraz zrujnowanych obiektów, w tym zabytkowych. Im dalej na północ tym gorzej chyba. Zimą wydobywa się z kominów kamienic czarny dym, który nisko ściele się po ulicach w czasie smogowych alertów. Ale ta trasa ma jednak sens. Nawet mi się podoba. Chyba te podbiegi mnie przekonały. Skarpa nadodrzańska, w obrębie której podróżuję, ma całkiem spore deniwelacje, dochodzące do kilkudziesięciu metrów. Stwarza ciekawe warunki do trenowania siły biegowej. Profil wysokościowy pokaże to najlepiej:

runcommute_profil

I tutaj wyjaśnia mi się brak tchu przy powrocie do domu! Trasa akurat tego profilu wiedzie 3 km pod górę, a tylko 1,9 km w dół. Zatem ponad 60% to taka delikatna „orka” po robocie, a mniej niż 40% to zasłużony relaks. Sumarycznie wychodzi 55 m do góry oraz 35 m w dół. Profil przedstawia także dużą nierówność terenu, w większości zawierającego się poniżej 10 m n.p.m.

Jak do tej pory zrobiłem 4 biegi (wszystkie Marzec 2017), i nie wygląda na to, abym przestał:

Co dalej?

Zapewne poprawią się wyniki czasowe. Wprowadzę interwały, aktywne podbiegi i zbiegi. W końcu zacznę stosować warianty trasy i zupełnie nowe ścieżki. Z tyłu głowy świadomość, że od Odry aż po wierzchowinę Wzniesień Szczecińskich (po drodze położone na pagórach osiedla Niebuszewo, Żelechowa czy Warszewo) jest zaskakująco blisko. Kusi… Kusi, aby po pracy robić wyrypy do lasu.

A może wstawać wcześniej niż zwykle i szukać wschodu słońca nad lasem „dźwigozaurów”?

Link do profilu trasy na:
http://www.geocontext.org

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *